Oto Alex, maturzystka i absolutnie niewiarygodna narratorka, która czasami nie potrafi odróżnić prawdziwego życia od złudzenia. Codziennie walczy, by rozpoznać, co jest prawdą, a co nie. Uzbrojona w swój aparat fotograficzny, z młodszą siostrą u boku, Alex prowadzi codzienną wojnę ze swoją chorobą - schizofrenią - starając się pozostać przy zdrowych zmysłach na tyle długo, by dostać się do college'u. I nieźle jej to idzie: poznaje nowych przyjaciół, chodzi na imprezy i... zakochuje się. Tylko co z tego jest prawdą?
"Jeśli pokochaliśmy coś jako dzieci, będziemy to kochać zawsze."
Rzadko kiedy spotykam książki ukazujące postrzeganie świata z perspektywy osoby chorej i bynajmniej nie mówię tutaj o pozycjach, w których główna bohaterka zmaga się z białaczką, albo bohater jest niepełnosprawny. Mam na myśli literaturę typu Wymyśliłam Cię.
Francesca Zappia wykazała się odwagą, kreując Alex jako schizofreniczkę, która próbuje stać się częścią "realnego świata". Każdy dzień jest dla niej segregacją rzeczy prawdziwych i wymysłów oraz skrupulatnej kontroli otoczenia, zaliczyć tu można chociażby obracanie się wokół własnej osi, w celu sprawdzenia pomieszczenia, a także poszukiwanie nadajnika GPS w jedzeniu. Dziewczyna stara się chwytać każdy moment na zdjęciach, żeby po czasie do nich wrócić i stwierdzić jak bardzo jej choroba postępuje. Życie Alex to wieczne pole bitwy, bowiem dziewczyna chce zachować pozory normalności, by zdać liceum, dostać się na studia i przede wszystkim, żeby rodzice nie wysłali jej do szpitala psychiatrycznego.



